SZKOLNY PROJEKT MISYJNY – GHANA 2017


Dzisiejszy dzień możemy określić przede wszystkim jednym słowem: „praca”. Po chwilowym porannym braku wody, do takich przerw się powoli przyzwyczajamy i śniadaniu idziemy dalej malować wiatę Szkoły Niedzielnej na terenie parafii ks. Piotra. Dokańczamy malowanie ścian, po czym szkicujemy rysunki odwzorowując je z rzutnika. Jest ich cztery: chłopiec czytający Pismo Święte, klielich z winem i bochenki chleba, ks. Bosco grający w piłkę z dziećmi oraz, w centralnym miejscu Jezus trzymający za ręce dzieci z różnych stron świata. Do ostatniego, największego obrazka potrzebne jest nam podwyższenie, dlatego ks. Jerzy oraz Adam budują, stabilną i bezpieczną konstrukcję dzięki której możemy realizować nasze malowanie. Po obiedzie złożonym z pieczonych plantein i orzeszków ziemnych zabieramy się do wypełniania ich kolorem. Udaje się nam dokończyć jeden całkowicie i dwa częściowo. Przypominają one średniowieczną „Biblię dla ubogich” – w kościołach malowano lub wykonywano płaskorzeźby najważnieszych historii biblijnych, aby również analfabeci, a więc niemogący przeczytać o nich, mieli możliwość ich zobaczenia. Nasze ryskunki przedstawiają to, co uważamy za jedne z najważniejszych elementów wiary oraz systemu salezjańskiego. Są to: Eucharysta, Pismo Święte, miłość Boga względem każdego człowieka bez rozróżnienia na to, co tak często dzieli ludzi, jak pochodzenie czy kolor skóry a także misję salezajnów, czyli prowadzenie młodych do Boga. Po skoczonej pracy wracamy do domu. Po drodze mijamy wybetonowane rowy ciągnące się wzdłuż głównych, wyasfaltowanych dróg. Jest to tutejszy system kanalizacyjny. Woda nim płynąca przybiera czasem nienaturalne kolory, jak zielony lub niebieski; nierzadko również śmierdzi. Na ulicach często leżą śmieci, czasem całe sterty, widać jednak dużo reklam firm zajmujących się utylizacją odpadów. Mijamy również kobietę wykonującą iście syzyfową pracę: zamiata drogę pokrytą kurzem, usuwa jednak z niej śmieci. Innym zaskakującym widokiem jest reklamowanie swojego warsztatu czy sklepu odniesieniem do Boga: salon fryzjerski z cytatem z psalmu, warsztat oponiarski Mercyful God, czyli Miłosierny Bóg. Koszt napompowania jednej opony to zazwyczaj 1 cedi. Zastanawiające jest to, że tak, jak nie zwraca się zbytniej uwagi na czystość samochodu, tak widok brudnych opon to rzadkość. Często widzimy kierowców szorujących wodą z pianą opony swoich samochodów. Mijają nas samochody różnej klasy, zazwyczaj jednak widać po nich sędziwy, jak na samochody, wiek i duży przebieg. Czasem widzimy jednak lepsze samochody, aż do jednorazowo dostrzeżonego porsche. Jemy kolację, ugotowany ryż z wczorajszym rybnym sosem, jeszcze chwilę rozmawiamy i zmęczeni udajemy się na spocynek, aby odzyskać siły przed jutrzejszą pracą, ponieważ znów czeka nas malowanie. Agata